Pierwsze spotkanie z Himalajami

Autor: Oleg Furmanow, 38 lat
Winnica

Wszystko się zaczęło z tego, że chciałem pokazać żonie naturę, prawdziwe piękno naszej planety. Miałem wybrać między Karpatami a Nepalem. Ale obcowanie w sieci z Tarasem pomogło się wyznaczyć. Zgadnijcie, co wybrałem?)

Przylecieliśmy do Katmandu rano i mieliśmy cały dzień na zwiedzanie tego gwarnego i życzliwego miasta.

wypełnienie ankiety wizowej w Nepalu

Taras spotkał nas osobiście. I chociaż widzieliśmy go po raz pierwszy, wydawało się, że nas spotyka stary kolega, którego długo nie widzieliśmy. Wtedy zrozumiałem, że będzie jeszcze lepiej, niż sobie wyobrażałem. Wcześniej byliśmy z żoną we wschodnich, azjatyckich krajach i byliśmy gotowi do najgorszego, co tam można spotkać. Ale byliśmy przyjemnie zdziwieni - jedzenie było smaczne, ludzie życzliwi, klimat wspaniały, Taras nadzwyczaj zręcznie prowadził nas labiryntami Thamelu od świątyni do sklepu, od sklepu do kawiarni.

Mieliśmy szczęście - trafiliśmy z żoną na promocję i oprócz zwykłych prezentów Kuluaru otrzymaliśmy także piękne koszulki, które nosiliśmy podczas treku!

zielone ludziki :)

odpoczywamy po schodachodpoczywamy po schodach

Ruszyliśmy w drogę. Takie wyprawy oczyszczają myśli i uczą cenić to, co masz. W głowie nie ma miejsca na niepotrzebne myśli - tylko by była ścieżka, pod deszczem, pod śniegiem, pod upalnym promieniem słońca. Niekończące się schody, ciężki plecak, deszcz w drodze, mokre buty, które schną już na tobie - to wszystko wydawało się takim drobiazgiem w porównaniu do szczęścia, które odczuwaliśmy od wypoczynku po trudnym dniu!

Na wyprawie zdobyliśmy bezcenne przeżycia i wiedzę:

Siedzieć przy piecyku po dniu marszu to prawdziwa satysfakcja. A rzeczy trzeba suszyć kiedy tylko się da!

przystanek

Należy słuchać przewodnika, a śpiwór jest po prostu niezbędny podczas podziwiania wschodu słońca!

tak jest dużo lepiej i piękniej :)

Na własnej skórze zrozumieliśmy, że zniszczyć zabytek jest łatwo, ale go odnowić jest dużo trudniej!

odnawiamy równowagę

Po raz kolejny przekonaliśmy się, na ile trudno jest złapać wifi w górach.

polowanie na internet

Zobaczyliśmy jak rośnie “magiczna trawka”.

pole cudów

Zobaczyliśmy jak schodzi lawina i byliśmy pierwsi, kto nią przeszedł. Oczywiście, po Tarasie!

pierwsi na lawinie

Zagraliśmy w frisbee w bazie pod Annapurną, co bardzo zdziwiło chińską i koreańską «ekspedycję»

przybijamy frisbee na pamięć

Byliśmy na święcie Happy Holy w Pokharze.

barwne Holy

Wypróbowaliśmy swoje uczucia w dzikich warunkach i spędziliśmy kolejny miesiąc miodowy.

państwo młodzi z doświadczeniem

A także spacerowaliśmy od zabytku do zabytku w Katmandu i Pokharze, pływaliśmy w łodzi, zobaczyliśmy świątynie, karmiliśmy małpy, spróbowaliśmy smak rododendronu, graliśmy w «uno», poznaliśmy wspaniałych interesujących ludzi.

Mogę powiedzieć tylko - chcę z wami gdzieś jeszcze!!!!!!!

Dziękuję za udany urlop!

Najbliższe daty trekkingu pod Annapurnę. Zapisz się, liczba miejsc ograniczona!

To jeszcze nie wszystko! Zobacz cały rozkład wypraw =>>

Chcesz też? Napisz, a o resztę zadbamy

Podziel się: