Moja pierwsza w życiu wyprawa

Autor: Małysz Natalia, 23 lata
Krzywy Róg

Planowaliśmy z kochanym wypoczynek, i podczas burzliwej dyskusji wpadliśmy na pomysł pieszej wyprawy w Karpatach… Ta decyzja była dla mnie niełatwa, ponieważ jestem bardzo daleka od sportu. 

Myśl o tym, że w ciągu aż sześciu dni będę musiała iść górskim terenem, nieść olbrzymi plecak i spać w zimnym namiocie w ogóle była dla mnie zabójcza… Ale mój chłopak ciągle mnie uspokajał, i wreszcie zapomniałam o wątpliwościach…

Wyprawa na grzbiet Czarnohora

Po długim surfowaniu w sieci znaleźliśmy wspaniały klub Kuluar. Na stronie było sporo pożytecznych informacji, pozytywnych opinii, jeśli pojawiało się jakieś pytanie - można było natychmiast otrzymać odpowiedź online. Dopasowaliśmy daty wyprawy do urlopu i wybraliśmy trasę grzbietem Czarnohora.

Karpaty

Częściowo kupiliśmy sprzęt, spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy w drogę.…

Nasza wesoła grupa

Pierwszy dzień był po prostu wspaniały. Po przybyciu do Iwano-Frankowska spotkaliśmy się z naszą najlepszą grupą - już 5 minut po zapoznaniu byliśmy prawie jak rodzina. A kiedy poznaliśmy naszego przewodnika - Dimę Prymaczenkę - zupełnie się uspokoiłam i zrozumiałam, że wyprawa mi się spodoba.

Wolność w górach

W pierwszej wiosce Kwasy nabraliśmy smacznej wody ze źródła i zaczęliśmy podchodzić w góry. Było by trudno gdyby nie nasza wspaniała ekipa - wszelkie trudności kompensowaliśmy żartami, opowieściami z życia, życzliwym uśmiechem. Wieczorem był pyszny barszcz z ogniska.

Biwak w wyprawie

W następne dni trafiliśmy na złą pogodę: mglistą, deszczową, było bardzo zimno i wiał silny wiatr. W takich warunkach zaczynasz rozumieć, że wcale nie potrzebujesz tak wiele - do szczęścia ci są potrzebne tylko woda, jedzenie i suchy śpiwór.

Widok z namiotu

Nasza wyprawa była bardzo rozmaita. Zdobyliśmy szczyt Howerli i Czarnej Góry, zwiedziliśmy słynne obserwatorium, byliśmy prawie na szczycie Petrosa (nie weszliśmy tam z powodu gwałtownej burzy), widzieliśmy przepiękne górskie jeziora Niesamowite i Brebeneskuł.

Bezgraniczne krajobrazy Karpat

Wybierając się na wyprawę nie warto czekać, że będzie łatwo. Dla mnie codzienne strome podejścia i tak samo strome zejścia na koniec wyprawy były bardzo trudne do pokonania. Były by bardzo pomocne kijki trekkingowe, które mi zamieniał drewniany patyk przekazany mi na początku trasy przez dziewczynę, która już kończyła swoją wyprawę.

Moja pierwsza w życiu wyprawa

Dodatkową nagrodą był banosz - gęsta kukurydziana kasza gotowana na śmietance, z dodawaniem bryndzy. Przygotował go dla nas wujko Iwan, którego spotkaliśmy po drodze. Także opowiedział i pokazał, jak się robi prawdziwy karpacki ser - bryndza, wurda i bundz.

Czekając na kolację

Na zakończenie chcę najserdeczniej podziękować uczestnikom wyprawy, przewodnikowi i swojemu kochanemu! Mam nadzieję, że to nie ostatnia nasza wyprawa. Dziękuję wam! I, oczywiście, szczególne dzięki dla klubu Kuluar ;)

Dziękujemy naszemu wesołemu towarzystwu

Najbliższe daty wyprawy na grzbiet Czarnohora. Dołącz, jeszcze są wolne miejsca!

To jeszcze nie wszystko! Zobacz cały rozkład wypraw =>>

Chcesz też? Napisz, a o resztę zadbamy

Podziel się: