Moja Norwegia

Autor: Maryna Hucalenko, 30 lat
Polska, Lublin

Kiedy wybierałam wyprawę i nareszcie wybrałam Norwegię, nawet nie podejrzewałam, że ona zrobi na mnie takie wrażenie. 

Po przybyciu do Bergena zakwaterowaliśmy się w hostelu i poszliśmy na spacer w miasto. Mimo deszczu od razu polubiłam to miasto.

pierwszy rzut oka na Bergen

Osobny temat to mieszkańcy - nikt nie był smutny z powodu pogody, wszyscy wyglądali jak z okładki czasopisma - blondynki i blondyni, wysportowani, uśmiechnięci.

wybrzeże Bergena

Nocny Bergen to prawdziwa bajka. Spóźniliśmy się na zachód słońca, ale spacerowaliśmy wybrzeżem obserwując ognie miasta.

Nocny Bergen

По дороге в Одду

Następnego dnia zjedliśmy przygotowany przez Tarasa ryż z mlekiem zagęszczonym (bardzo pożywne i kaloryczne, w codziennym życiu nie powtarzać :) i poszliśmy na dworzec, żeby jechać do Oddy. Po drodze podziwialiśmy widoki przez okna autobusu. Po przybyciu do Oddy rozbiliśmy namioty w kempingu i poszliśmy w miasto. Miasteczko jest małe, ale bardzo miłe. Okazało się, że Taras ma wędkę, więc część grupy wyruszyła łowić ryby. Te kilka pstrągów rano zjedliśmy w zupie.

Następnego dnia rano zaczął się Wielki Trzeci Dzień - wyszliśmy na trasę.

W stronę Języka Trolla

Przed wyprawą czytałam wiele opinii o tym, że podejście na początku trasy jest bardzo trudne, prawie ujemną skałą, ale nic strasznego nie doświadczyłam - szliśmy kamienistą ścieżką, i z każdym krokiem w górę widoki stawały się piękniejsze.

widok na norweskie fiordy

Po podejściu zaczęło się najstraszniejsze - przystanek i obiad. Taras gotuje bardzo dużo i pożywnie, dlatego po zjedzeniu obiadu iść było dużo trudniej. Im bliżej podchodziliśmy do Języka Trolla, tym silniejszy stawał się wiatr. Nareszcie dotarliśmy do turystycznego domka, zostawiliśmy tam plecaki i poszliśmy robić zdjęcia. Na Języku Trolla wcale nie jest strasznie, tylko bardzo pięknie. Zrobiwszy masę zdjęć, ruszyliśmy jeść kaloryczną kolację.

Czwarty dzień zaczął się dla mnie nie najlepiej. Wstałam wcześnie i poszłam na ulicę, żeby obudzić męża, który spać w namiocie. Na ulicy była prawie ulewa, i za kilka minut zmokłam i bardzo zmarzłam. Na szczęście, potem pogoda się polepszyła. Rozpoczęliśmy drogę do Preikestolen. To miejsce spodobało mi się dużo więcej, niż Język. Widoki stamtąd są bardzo malownicze.

Język Trolla Norwegia

W ten dzień krajobrazy były bardzo piękne i ascetyczne - kamienie, mchy i śnieg. Na obiad przyszliśmy do kolejnego domka dla turystów, smacznie i dużo zjedliśmy. Nocowaliśmy w innym domku, razem z podróżującymi Norwegami - dziadkiem i jego wnuczką.

Piąty dzień - schodzimy do Oddy. Po drodze spotykamy borówki i nie możemy ich tak po prostu ominąć. Niestety, nasz autobus do Bergena nie przyjechał, więc dojeżdżaliśmy różnie - ktoś pojechał stopem z pomocą Tarasa, ktoś - taksówką. Dojechaliśmy do Bergena późnym wieczorem, szybko pod prysznic i na spacer.

spacery w Bergenie

Szósty dzień - żegnamy, jemy smaczną rybną zupę przygotowaną przez Tarasa i idziemy spacerować w miasto. Nie mogę pisać o mieście, zrobiło na mnie takie wrażenie, że nie potrafię tego opisać!

Dziękuję Tarasowi, jest świetnym przewodnikiem. Wyprawa była jaskrawa i niezapomniana! 

Najbliższe daty trekkingu do Języka Trolla. Zapisz się, liczba miejsc ograniczona!

To jeszcze nie wszystko! Zobacz cały rozkład wypraw =>>

Chcesz też? Napisz, a o resztę zadbamy

Podziel się: